W "Afonii i pszczołach" powiedziano, że problemy można wymaszerować, wychodzić. Wielokrotnie stosowałam, sprawdza się niezawodnie. Natłok i kołowrót myśli można zamaszerować. Ale można też najpierw zrobić z niego sernik, zapominając oczywiście, że kiwi doskonale zapobiega ścinaniu galaretek. Pyszny sernik, dodam, doskonały na nocne obżarstwo i na przekąski na trasie. Można też natłok wydrzemać drzemkami i przestawianiem budzika, i muzyczką go zasłuchać. No i wracając do sedna - można wychodzić, niezależnie od pogody, nawet jeśli miało być słońce (gdzieś na pewno było). Więc dziś wychodziłyśmy, poszlajałyśmy się, podrzemałyśmy cudownie pod drzewem, póki nie obudził nas deszcz, podeptałyśmy drogę aż do bólu stópek i rozruszania zakwasów. Dawno nie spałam na świeżym powietrzu, przypomniało mi się, jakie to fajne! Myśli ogarnięte, zdystansowane, powkładane do szuflad, obejrzane z każdej strony, strzepnięte i wywietrzone na ciepłym wietrze. Siła Sióstr. Bo przecież patrzeć na wszystko trzeba pozytywnie i wyciągać pozytyw z wszystkiego, co przychodzi. Również tego co przychodzi znienacka i już siedzi u Ciebie, i pije kawę, jakby to robiło od zawsze.
Co tu znajdziesz
sobota, 19 kwietnia 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
piątek, 11 kwietnia 2014
Mini-lopapeysa
I jak tu znów nie wierzyć w znaki? Parostatek zrobił warsztaty z cudną Ewą D. i jej MINI Islandią (a także w bardzo miłym towarzystwie Manueli z handimania, która robiła późnijesze warsztaty włóczkowe)! Czyż mogło mnie tam nie być? Moje pierwsze spotkanie z islandzką owcą wypadło pozytywnie, za druty na kablu powinni dostać nobla i podobno nawet nie poszło nam tak źle! HA! Teraz jestem dumną właścicielką mitenek (nie anagramować, co nieustająco robię) z islandzkiej owcy i jeszcze kilku puchatych kłębuszków Alafosslopi. I jeszcze marzenia o własnej całej Lopapeysa czyli tradycyjnym islandzkim swetrze robionym ręcznie z lopi - wełny ichniej owcy. Wełna ta ma niesamowite właściwości, a z ciekawostek dodam, że traktuje się ją jak włos - pierze w szamponie i odżywce do włosów! Ha! To była naprawdę przemiła sobota, dżenderowo dziergał ze mną Wujek Domel (a teraz robi tymi fotkami furrorę na fejsiku, pamiętajcie, dziewiarze mają powodzenie! Knitting is sexy!). Oczywiście, baliśmy się, że pikieta antyżęderowa (akurat była w Cieszynie) wpadnie i zrobi mu kuku za niemęskie dzierganie hehe. No i opowieści o Islandii i kolejne znaki na niebie i ziemi wskazujące TEN kierunek! Mitenki są dwie różne, bo każda dziergana przez kogoś innego, jakoś nie płaczę, że Wujkowi wyszła jego za wąska... przygarnęłam hehe. I z dumą noszę owcę. Paw z owcą. A miny na zdjęciach (by Ania Pillar. i Parostatek) już nie takie harde... ale... bezcenne...!
TADAAAAM!
środa, 9 kwietnia 2014
AŁ IT Trip
Napiszę krótko, a treściwie. Internet wszystko łyknie, nawet internetowe wyznania uczuć:
Agni, ajlowju!!!
Piękne!
niedziela, 6 kwietnia 2014
Kulturołamacze ukraińskie
Wieczór tak fajny jak szerokość naszych uśmiechów!
Śpiewaliśmy dla i z Ukrainą! Szczo my wszyscy z kozackoho rodu!
czwartek, 3 kwietnia 2014
Bjeurk
Na języku islandzkim można sobie język zwinąć w rurkę. Nie połamać - bo jest miękki. A wiecie, że Björk [brzoza] (Guðmundsdóttir) się nie mówi Bjork? Tylko Bjeurk. I co ciekawe, to o z kropkami jest... spółgłoską? Hm. ö - wymowa zbliżona między 'u' a 'e' (usta jak do 'u' albo ‘o’ a wymawiamy 'e'). I wszystko jasne. No i tak, uwielbiam to ich atczestwo w nazwiskach. Mmmm.
prawidłowa wymowa imienia wokalistki tutaj - polecam!
Wystarczy poszukać islandzkiej wymowy, żeby się przekonać, jaki mamy prosty język (prosty w sensie czytany niemalże identyczny z pisanym). Są też tacy, którzy to, co rodzi im się w gardle i na języku ujmują nieco ładniej... stąd obok wiersz, o języku islandzkim.
Podczytuję, staram się coś pojąć więcej. I tak, coś mi się rozjaśnia, czegoś się uczę. Pamiętacie, jak pisałam, że na Islandii nie ma drzew? Otóż były. One tam były. Dlaczego nie ma? No cóż... Działalność człowieka. Smutne. A myślałam że ona naturalnie taka dziwoka.
7. Islandia, Poradnik Ksenofoba (z 1998 roku, mam cichą nadzieję, że trochę się tam pozmieniało...na lepsze rzecz jasna). Popełnił to cudo Pan Richard Sale, może nie chwała mu za to, ale uśmiałam się parę razy porządnie. Najbardziej z opowieści o narodowym hysiu na punkcie sagi o Njalu, którą podobno recytują w środku nocy na wyrywki.
8. Hilda i Troll (Luke Pearson), świetny komiks. Po lekturze poprzednich pozycji przestałam się dziwić, dlaczego Hilda i Mama nie wyganiają z domu dziwnego stworka, uzasadniając, że przynosi im przecież drewno. I wszystko jasne. http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/hilda/1
środa, 2 kwietnia 2014
Notatnik wariatki
Błysk. Ktoś stuka obcasami w długich korytarzach. Uśmiechy, talerzyki, kolejne czernie kaw. Błysk. Rozmowa na której nie umiem się skupić, udaję, że nie czuję spojrzenia. Błysk. Żałuję znów, że nie palę papierosa. Błysk. Chwila szaleństwa galanteryjnego w białych ręcznikach, śmiech. Błysk. Naciągam rajstopy na wilgotną jeszcze skórę. Nieprzyjemnie. Poprawiam włosy i rozmazany cień. Błysk. Leżę zmęczona na żółtym śpiworze i majtam stopami bez obcasów. Błysk. Ktoś na parkiecie wygina mnie do tyłu tak, że dotykam czubkiem głowy podłogi. Błysk. Na szpilkach można doskonale balansować, podziwiam tą zdolność. Błysk. Ktoś śpiewając głosem trzech tenorów przykleja się do małej szybki w saunie. Umieram ze śmiechu. Błysk. Miękki biały ręcznik. Odgłos lejącej się wody w nocnej ciszy. Błysk. Leżę na łóżku na skos. Błysk. Leżę na łóżku w poprzek, dotykam stopą gładkiej ściany w zielone pasy. Błysk. Ptaki śpiewają zbyt głośno. Poranne rozmowy, jak to jest być sobą? Błysk. Samochód połyka drogę, pobiegłabym za najdalszy horyzont. Błysk. Szukanie miejsca, którego nie ma, peronu 2 i 3/4. Liczenie numerów domów i badanie podwórek. Przecież musi gdzieś być. Błysk. Zgrzyt klucza w zamku, spokojny oddech. Błysk. Drzemka popołudniowa. Ciepło, cudnie ciepło. Tulipany o żółtych sercach. Błysk. Wchodzimy przez furtkę do domu dudniącego muzyką. Twarze, włosy, muzyka. Błysk. Dance dance dance. Błysk. Stoisz pod ścianą i wiem że przez chwilę patrzysz. Błysk. Keep the distance. Igiełki słów, które topnieją szybko jak płatki śniegu i nie zostaje nawet ślad. Błysk. Does it hurt? Does it hurt? Uśmiecham się i wypijam toasty. Błysk. Dance dance dance, trans. Błysk. Miękka szara bluza, na której zostawiam swój cień do powiek, niezauważenie. Błysk. Otwieram oczy, jest piąta rano, na parkiecie tańczą ostatni w transie, bit nie wdziera się w sen, cichnie. Tylko w mojej głowie. Błysk. Otwieram oczy i w pulsującym rytmie muzyki zastanawiam się czy to noc czy dzień. Błysk. Ciepłe poranne światło na twarzy, herbata w kuchni. Uśmiechy oczu i miny. Błysk. Wychodzimy w zimny poranek, idziemy przez las, wszędzie jest zielono, oddycham głęboko i czuję, że budzę się razem ze słońcem. Błysk. Otwieram oczy na ławce w parku, zasnęłyśmy obie. Jest ciepło i powietrze pachnie wiosną. Szum miasta w tle. Błysk. Wsiadam do autobusu. Błysk. Wbiegam do nie swojej łazienki i wkładam głowę pod kran. Staram się nie myśleć o tym, od jakiego czasu mam na sobie tą samą kreację. Nieważne. Błysk. Samochód połyka drogę. Biegnę za najdalszy horyzont. Błysk. Leżę w krótkim rękawku na trawie nad Wisłą. Czuję pod sobą ziemię. Pies ma miękkie futro i ktoś trzy razy pyta mnie czy chcę kawy, zanim to do mnie dotrze. Uśmiecham się i razi mnie słońce. Błysk. Przechodzę w kolorowym tłumie dobrze mi znanym brukiem ulic, lody topią się szybko. Błysk. Odczarowuję ulicę na której uciekłam, nawet kurtkę mam tą samą co wtedy. Nie jestem sama, teraz jest bezpiecznie. Błysk. Zasypiam w samochodzie. From Kraków to the moon. Błysk Piję wieczorną kawę, pierwszą tego dnia i chyba dlatego tak mocną. Słońce jest coraz niżej. Błysk. Come on and rest your head And I’ll protect you You’ve been running too far Strullin’ for fear You’ve gotta stop sometime soon You’ve been running up hills and running too slow I just keep on running, keep on running Look what you find, look what you find... Błysk. Słucham muzyki, myślę, moje ramiona tańczą, palce na klawiaturze resztką sił. Słowa. Dymki słów. Błysk. Uciekam w sen. Mimo wszytko Thank God I'm alive! Zaraz północ. Nie jestem z kamienia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



