Co tu znajdziesz

wtorek, 24 grudnia 2013

Ten wieczór

"Była we mnie jakaś potrzeba dotknięcia sedna samotności.
Czy jest na to lepszy czas niż środek wigilijnej nocy?"

(z: Wysokie Obcasy, Cztery Wigilie: Wigilia Karoliny...tak...  polecam lekturę na świąteczny czas
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,15167349,Cztery_Wigilie.html)

Strojenie świąt

Sama nie świętuję BN, ale lubię dekoracje świąteczne, tak jak i kolędy i pastorałki. Zresztą, kto nie lubi zapachu choinki i piernika, pomarańczy z goździkami. Kto nie lubi, kiedy jest ładnie. Tym bardziej się cieszę, kiedy ktoś pamięta i prosi: zrobisz mi? Z przyjemnością to robię, kleję i stroję, myśląc przy tym o świętach, myślami tkam świąteczność. Nie moje te święta, ale podkradam im tą szczyptę nastroju pachnącą i czerwieniącą się. Wiecznie-zieloną jak choinka i czerwoną jak błyszczące jabłko w środku zimy, na przekór szarości bezśnieżnej.

Austryjacki, Mamy Agi jasny i ciemny, Ali, Kasi (z sztucznym śniegiem na życzenie, Ani suchy Adwentowiec, foto by K.). Z dobrymi życzeniami!

Santa Muerte

- Jak to jest być śmiercią? 
- To jak bardziej poczuć, że się żyje.


piątek, 13 grudnia 2013

Książeczka dla koteczka 2013


Po raz drugi udało się zorganizować kiermasz książek w Gliwicach! Od prostego pomysłu i chciejstwa promowania czytelnictwa i spiknięcia się z Fundacją Kocie Życie - do szeregu cyklicznych akcji! Radość! 


Po raz drugi zaskoczyły mnie pozytywnie: odzew ludzi, ilość książek. Większość działań promocyjnych przejmuje Kocie Życie - ale to też jest fajne! Gosia dociera do mediów, udziela wywiadów - i ja się mogę tylko cieszyć, że tak fajnie się to przyjmuje w miejscu, gdzie nie było jeszcze niedawno nic (uwielbiam polską mnogość zaprzeczeń, o ile rozumiecie co ja tu zaprzeczam). No i akcja się rozpanoszyła na Wrocław! Ach. Cudnie! 

W tym roku dziękuję wszystkim, którzy przyłożyli rękę do kiermaszu, Chateau Pierre, Antykwiariatowi Oli Tracz (i Kasi i Danielowi) no i Kociemu Życiu o. Gliwice i reprezentacja Wrocławia! Ogromnie dziękuję, jak zawsze jesteście wszyscy wspaniali! Praca z Wami, to czysta przyjemność! 

Dziękujemy też wszystkim, którzy coś upiekli, tym, którzy zrobili cudne koszulki, którzy przynieśli książki i przede wszystkim też tym, którzy je od nas wynieśli zostawiając puszki ciężkie i grzechoczące! Nic przyjemniejszego nad uśmiechniętego nowego właściciela książki z książką pod pachą! No i nad szcześliwe, nie-głodne i nie-chore koty, na które pójdzie cała zbiórka książkowo-słodko-grzańcowa: ponad 4 tysiące złotych! WOOOW! Przywracacie mi wiarę w społeczność lokalną Gliwic! 

D Z I Ę K U J E M Y! 
I ... miłego czytania ludziska! Meow! 
p.s. mam pewne obawy, że na ostatnim zdjęciu wywróżyłam Ksawerego...
Projekt Zaczytani






czwartek, 12 grudnia 2013

Manifest na ostatnią 2kę



Go sing, too loud
Make your voice break- Sing it out
Go scream, do shout
Make an earthquake...

You wish fire would die and turn colder
You wish, your young, could see you grow older
We should always know that we can do anything
Go drum, too proud
Make your hands ache - Play it out
Go march through a crowd
Make your day break...
You wish silence released noise in tremors
You wish, I know it, surrender to summers
We should always know that we can do everything
Go do, you'll know how to
Just let yourself, fall into landslide
Go do, you'll know how to
Just let yourself, give into low tide
Go do!
Tie strings to clouds
Make your own lake - Let it flow
Throw seeds to sprout
Make your own break - Let them grow
Let them grow (Endless summers)
Let them grow (Endless summers)
(Go do endless summers)
You will survive, will never stop wonders
You and sunrise will never fall under
You will survive, will never stop wonders
You and sunrise will never fall under
We should always know that we can do everything
Go do!

wtorek, 10 grudnia 2013

Wyjątkowe słowa

Uwielbiam takie smaczki. Wyjątkowe, nieprzetłumaczalne słowa. Tak jak Eskimosi (podobno)rozróżniają słownie różne rodzaje śniegu. Bardzo lubię też długie niemieckie terminy (filozoficzne na przykład), które jeżeli chcemy przetłumaczyć musimy do tego użyć około pięciu słów lub nawet całego opisu. Tak samo jest z estetyką Japonii i jej terminami, które wymagają całego wykładu - dla nas, z innej kultury, a tymczasem oni mówią JEDNO SŁOWO i wiedzą o co chodzi. Jedno określenie, wyjątkowe. To znaczy, że to zjawisko jest dla danej kultury tak ważne, i tak często uczestniczące w życiu społeczności, że z czystej ludzkiej wygody skrócili czas wymawiania z opisowego na słowny. Piękne zestawienie takich właśnie słów - poniżej. Zaczynam się zastanawiać, jakie mamy takie słowo polskie... Tymczasem smakuję brzmienie tych... i od razu widać, co jest dla której kultury ważne i wyjątkowe!


niedziela, 8 grudnia 2013

Czyżby Dybuk...?

- Aj Pan nadkomisarz zaczyna mówić jak Rabin!
- Tak mądrze?
- Taki zamęt prostemu Żydowi w głowie robi, że jemu potem każda odpowiedź wydaje się mądra.
- Trzeba by użyć Froim własnego rozumu.
- Może i ja bym mógł jego użyć, proszę Pana nadkomisarza, tego rozumu, ale mnie Jenta nie pozwoli tylko zaraz do Rabina wyśle. A jak Rabin nie poradzi, to trzeba będzie koniecznie do samego cadyka z Aleksandrowa.
- A jeśli cadyk nie da rady?
- Aj to już nic innego, tylko na mesjasza poczekać!

Warszawska ferajna i dintojra, przedwojenna łódź. Fabryczne dzielnice, nieco zbyt mądra żydowska dziewczynka, nieco szalony Rebe upatrujący wszędzie złowieszczej Lilith. Tajemnicze zabójstwa... i całkiem niezłe strzelaniny uliczne. Z harmoszką w tle. Dzielny i inteligentny nadkomisarz, wciągająca intryga. Dla mnie to dokonane odkrycie nowego, polskiego autora. Co więcej - świetnego! Już zacieram łapki na następne książki o nadkomisarzu. Oj tak! 

- A kim jest Bornstein z wykształcenia?
- Analfabetą, panie nadkomisarzu. 

16. Konrad T. Lewandowski Perkalowy Dybuk 
Demoniczna sprawa nadkomisarza Drwęckiego w przedwojennej Łodzi

sobota, 7 grudnia 2013

Złota rybka

Już kilka razy w życiu zdarzyło się, że zadałam to pytanie. Trochę niepewnie, trochę może bez wiary, no bo to przecież może być uznane za dziecinne. No bo to przecież śmieszne może. Tymczasem wczoraj po prostu.  
- Opowiesz mi bajkę na dobranoc? Baśń?
- Opowiem. 
Powiedziane lekko, powiedziane zwyczajnie. Bez problemu. Po prostu. Opowiem i już. 
Słowo dotrzymane. Bajka opowiedziana. O małej rybce, która jadła ryż. Trochę o ludzkiej zawiści. I o jabłonce, która łączy opowieści. I o ważnym spotkaniu dwojga ludzi, które wcale nie musi być stereotypowe. 
Taka mała, drobna rzecz. Garść słów, ton głosu. Środek nocy. Zawodzenie wiatru. Światło lampy. Prawie pół-sen. A ja zwyczajnie i po prostu, z głową na kuchennym stole - szczęśliwa. 


środa, 4 grudnia 2013

Dziadek i Ciotka


Dziadek - choć nie mój, ale nasz, rodzinny. Jego sąsiadka, ciotka (lat 78) - choć nie moja, ale tyle lat sąsiadowania przez ścianę, że właściwie też rodzina. Dziadek Paweł lat 96, zawsze uśmiechnięty i wesoło podśpiewujący pod nosem pioseneczki. A czasem i nie pod nosem, jak słonko przyświeciło! Ciotka mu przynosiła ploteczki świeże. Tak sobie tu wieczorem radośnie pogadywali o tym, co na wsi. Kto z kim się ożenił, kto w ciąży, czyja córa za kogo. 
Dziś chowali dziadunia, jutro pochowają ciotkę. Razem poszli w ostatnią drogę sąsiedzi zza ściany, może idą razem i pogadują po drodze o ploteczkach. Myślę sobie czasem, że niewielu jest chrześcijan tak wierzących w to dobre, co czeka ich po śmierci... jak ta jedna jedyna osoba, która nie po raz pierwszy cieszy się, że ktoś umarł. Nie złośliwie! Ale tak... chrześcijańsko. Nie smućcie się, oni dziś już są u Boga! Alleluja! Nie pierwszy raz zadziwia to mnie  - płaczącą i pochylającą się nad ludzkim kołem życia. 

Na smentarzu mieszkać będę a na chwilę tu pobędę
aż Pan Chrystus wszystkich ludzi głosem trąby z martwych wzbudzi
Nuż tu mieszkać i przebywać, a cichuchno będę śpiewać
pewien tego i bezpieczny, że mi dany żywot wieczny
Bracia siostry i pokrewni, bądźcie wszyscy tego pewni
Że przyjaciela Waszego macie w niebie schowanego. 
Teraz się łod was ubieram, krótki żywot swój zawieram
ciało w ziemi odpoczywa, dusza wiecznie w niebie śpiewa

Potańcówka

Niedawno dzięki Ewelinie i Rudemu Goblinowi odkryłam, że nie samym śpiewem człowiek folkowy żyje. Gdzie Basy? Muzykanci, oberka grajcie! Wspaniałe, wirujące przeżycie! Spódnicą zamiecione dokładnie! No, żeby nie było - śpiewanie też, tak tak! 


Fotki: 1.Arkadiusz Sz. 2. Pstrokata 3. Panna Tafelka 4.Michał chyba