Co tu znajdziesz

wtorek, 15 października 2013

Ksiażki, do których się wraca

Ostatnio czytam, ale nie odnotowuję tutaj... trochę się nazbierało. Powoli znów znajduję w sobie słowa... i chęć do zanotowania ich gdzie indziej niż tylko w czarnym notesie. Z okazji jesieni, przypomniałam ją sobie po raz kolejny. Tove, moja wielka miłość. I włóczykij! O czekaniu na kogoś kto odszedł, o jesiennej melancholii i pokonywaniu własnych strachów. O życiu, pięknie jak nikt, ustami małych trolli. 

"Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy."

15. Tove Jansson "Dolina Muminków w listopadzie"


poniedziałek, 14 października 2013

Popiół i złoto

Czas, który daje siłę... a ona teraz jest bardzo potrzebna. Sobota u Łucji! Przypomina mi się wpis sprzed roku, z jesiennej u niej wizyty. Tymczasem sobota grabienia, otrząsania liści z orzechów. Pokonuję kolejne swoje słabości i włażę na drabinę otrząsać jabłka, które ciężkie wiszą wysoko na gałęziach i trzymają się z całych sił. Ja - która nienawidzę drabin i chybotliwych przestrzeni! Włażę tak wysoko, że sama się sobie dziwię. Oglądam świat z góry, z chyboczących się szczebli, z gałęzi. Jabłka lecą gradem na ziemię, na psy sąsiadki, na głowy zbierających. Orzechy z dziurami po ptasich dziobach. Ból rąk nazajutrz, wiadomo, miastowa się bierze za robotę... ech. Wcale nie chcę być taka miastowa. Nie bez powodu kibicuję kampanii "Jestem ze wsi - w drugim pokoleniu, wieś mam w sercu a nie w skansenie!". Tak więc otrząsam i grabię. Myślę o tym, że moje babcie tak zapieprzały od rana do nocy. Ale też wcinam ostatnie winogrona, które nie dały się przymrozkom, zbieram żołędziowe bereciki z antenką. Spacerujemy z Gierojem, głaszczę kota. Dzień mija przyjemnie. Kawa z widokiem na zieleń i te cudne złote kolory, które teraz opanowały świat. Oddech. "Cenię sobie swoją niezależność, ale nikt nie chce być sam..." Część dnia spędzam też z M. Staram się być dzielna. Skorupa powoli twardnieje. Choć wciąż ma szczeliny, przedostają się drzazgi i kłują. 


Rano Łucja przez mgły snujące się po złotym lesie zawozi mnie do Jaszczębia, tam odbiera mnie nowa, wypiękniona Agnieszka. I niedziela snuje się leniwie, cudna. I jest tak miło, kiedy ktoś założył sukienkę, bo "wiedział, że mi się spodoba" i to w śliwkowym fiolecie! I upiekł tartę swoją popisową, pod kolor sukienki - śliwkową. I zabrał mnie na spacer po kolorach jesieni. I uparcie okiem obiektywu próbuje mnie przekonać, że moja twarz może wyglądać... hm. Ładnie chyba nie przechodzi mi przez gardło. Jeszcze. Wciąż. Rozmawiamy o wszystkim, dzień odmierzany kawami, herbatami, zapachem leśnych grzybów. Cudnie. Odpoczywam. Leczę się jej słowami. Głaszczę kota, który mnie nie widzi. Chowam się na jej przytulnej kanapie i patrzę przez najpiękniejsze okno świata. Wreszcie czarna dziura chyba gdzieś za nami, możemy się już nawet pośmiać z tego co było jeszcze niedawno. Roześmiać głośno na spacerze. Czasem zamyślić. Pomilczeć. Posmucić też. Ta ważna bliskość kogoś bliskiego. Jesteśmy dzielne. Zresztą - nie ma innego wyjścia. Potem wracam do domu i uśmiecham się. Do tego dnia, do A....do siebie. Jesień znów nabiera powoli kolorów, popiół i złoto. Skorupa twardnieje. Musi. "Słonecznik smakuje lepiej"


piątek, 4 października 2013

Pomocne dłonie dla Szopena

A więc stała się przeprowadzka. Ten wpis jest po to, aby PODZIĘKOWAĆ ogromnej ilości ludzików, którzy wsparli mnie na różniste sposoby w trudnym ostatnio czasie, kiedy myślałam sobie, że nie dam rady z tym malowaniem, przeprowadzaniem i tym wszystkim... ogromnie dziękuję i teraz chciałabym Was tu uwiecznić :-) 
Postaram się w kolejności ;-) 

Za pierwsze: no co Ty, damy radę, nie jest źle, to się zrobi! - Siostrze mej Dorze! 
Za niemiganie światła i światło w małym - Leszkowi i Gosi! I za książkę z zabrza! 
Za przewiezienie pralki, która wcale nie była lodówką - Agnieszce i Radkowi! 
Za wzorowe i na czas darcie tapet - Basi, Basi, Czakowi, Agnieszce, Agnieszce, Radkowi! :-) Za KANIĘ z dodatkami - Basi!!! 
Za pudła, gips, drabinę i dużo innych inszości - Agnieszce!
Za dużo cierpliwości i naukę gipsowania i uratowanie sufitu i ściany od spadnięcia i wszystkie dobre rady i drabinę - Drabiniokowi!
Za gipsowanie do upadłego - Agnieszce i Palaziemu!
Za gruntowanie (bo grunt to grunt) malowanie radosne i za przyjechanie z daleka - Palaziemu, Domelowi, Gosi i Dorocie! Doro, za rogi! Domel i Palazi - za targanie mebla! Gosiu - za ideę tunelu!
Za przewożenie i zakupowanie - Agnieszce i Domelowi! 
Za farby, wałki, pędzle, korytko, ostre gąbki i inne cuda - Drabiniokowi, Basi i Ptasznikom! 
Za chodnik i linoleum i czarne wory na ciała - Małemu Elfowi i Agnieszce! 
Za nocne przewożenie półki, znienacka - Anulce i Wąskodupej Agnieszce! 

Za wieszczem: A Ci o których zapomniałam lub pominęłam Was przez litość; albo dlatego że się bałam albo że taka Was obfitość :-) też bardzo dziękuję! :-) 

W ogóle jesteście cudowni i bez Was nie byłoby niczego (jak prorokował Kononowicz)! Dzięki za pomoc, dzięki że jesteście! :-) :* Ekipa remontowo - budowlano - przeprowadzkowa z Was wspaniała! Strata tylko jedna - kieliszek sztuk jedna pełen cytrynówki! 

Tutaj album zdjęć remontowych dla pamięci Waszej zajebistości. No to trzeba będzie coś poparapecić dziękczynnie nie? 


czwartek, 3 października 2013

I czas nas zasypie jak śnieg

Mistrz Kofta zawsze wie, co powiedzieć... na dziś. Na jutro. Na ... zawsze...?

To może przypadek
Że znów się widzimy
Patrzymy na siebie
W spokojnej udręce
Wspomnienia spłowiały
Przez lata i zimy
Dziś tylko się znamy
Nic więcej...
Uśmiechasz się dziwnie
Inaczej niż wtedy
Gdy było do siebie
Nam bliżej niż blisko
To było niedawno
A mówi się kiedyś
Dziś tylko się znamy
To wszystko...
Dzielimy złą ciszę
Obcymi słowami
Ty serce masz chłodne
I chłodne masz ręce
Za chwilę pójdziemy
Innymi drogami
Bo tylko się znamy
Nic więcej...

Wszystko to

Wszystko to czego już nie ma 
Wino 
Kobiety 
Drobiazgi
Radość
Ciepły wieczór
Kwiaty
Dotyk
Jesień pełna barw
My
Wszystko to, za czym tęsknię zawiera się w jednym słowie na literę A. 

środa, 4 września 2013

Ormiańska


Święty Odonie * dusz zmarłych patronie * idziemy tłumnie * my zmarli przy twej trumnie
Najpiękniejsza cerkiew i niesamowite freski Rozena w Ormiańskiej Katedrze we Lwowie

wtorek, 3 września 2013

Jesień idzie...

Jesień idzie... nie ma na to rady...
już nawłocie i wrotycz nadają światu kolor późnego lata... wczesnej jesieni...
tymczasem w ogrodzie...