Co tu znajdziesz

poniedziałek, 20 maja 2013

Skąd? Dokąd? Dlaczego?

Dramaty, które oglądamy, nie trwają dłużej niż naciśnięcie telewizyjnego guzika, książki, które kupujemy, istnieją od jednego dworca do drugiego. Funkcją najnowszych wiadomości jest wypchnięcie wiadomości wczorajszych. Wydarzenia, którymi dziś się ekscytujemy, jutro popadną w nieistnienie. Bezbolesność znikania, chwała przemijalności.(Bauman)

Przywitanie na pustyni: kładziesz rękę na ramieniu drugiego człowieka, patrzysz mu w oczy i uśmiechasz się. Pustynny kodeks. Pytasz czy ma wodę, czy czegoś nie potrzebuje. (Maciej Drygas)

...
poranne rozmyślania o dzisiejszym świecie... i odwieczne - i najważniejsze - pytania

cytaty z artykułu GW DF "Sen o Abu Haraz") 

poniedziałek, 13 maja 2013

Złe Małpy

11. Złe Małpy, Matt Rufff


Palazi przywiózł mi książkę. 
Wessało mnie już po pierwszych dwóch stronach! Kto z nas nie marzy o tajnej organizacji, która szybko i sprawnie walczyłaby ze złem i likwidowała wszystkich przestępców, którzy bezkarnie chodzą po ziemi? Ja oczywiście jestem za. A kto chciałby, żeby w jego życiu wydarzyło się nagle COŚ, co odmieni wszystko i sprawi, że sam będzie po stronie dobra, walcząc ze złem - jako członek tejże organizacji? Ja poproszę! (Halo! Czy ktoś mnie słyszy?) 

To właśnie przytrafiło się głównej bohaterce. A dowiadujemy się tego z jej rozmowy... z lekarzem w szpitalu psychiatrycznym. Wartka akcja aż do samego końca nie pozwoliła mi udzielić jednoznacznych odpowiedzi - co tu jest prawdą? I kto do cholery jest tą "dobrą stroną"? 
Miłośnikom zagadek, walki dobra ze złem, a także psychologicznych zawirowań i śledzenia meandrów ludzkich historii - zdecydowanie polecam! 
Dzięki Palazisie! 

piątek, 10 maja 2013

Zapach drewna

Uwielbiam
fakturę
starego drewna
zwłaszcza drewno starych domów z duszą...

Gabańka, Wilcza Chata


wtorek, 7 maja 2013

Majówka!

Są takie miejsca, z których bardzo trudno się wraca do zwykłej codzienności. Są one zwykle na jednym z wielu końców świata, trzeba do nich długo jechać i w większości - wdrapać się na jakąś podgórkę. Tam nagle czas zwalnia (och, jak już o tym marzyłam) a ważne stają się czynności najważniejsze. takie jak: przyniesienie wody ze studni, rozpalenie w piecu, narąbanie drewna - wszystko to w prostym celu: napicia się w spokoju świętym herbaty i porozmawiania przy śniadaniu. Wyjście w góry choćby z oddechem burzy na karku (pędzonej przez Matkę Boską Złowrogą), wędzenie się przy ognisku, suszenie skarpet i "banie się" wilkołaka z wygódki. Z takich górek bardzo trudno schodzi się w codzienność, która nagle wydaje się pierdołowata i mało ważna... 
Majówka 2013, Gabańka. Podziękowania dla wszystkich, którzy tkali ten czas! Mimo "zimno i mokro"!


Więcej obrazków z Gabańki

piątek, 26 kwietnia 2013

Wiosenne rozterki

No jak można być tak zmęczonym, kiedy trawa jest wreszcie zielona, a wokół kwitną magnolie i forsycje? Kiedy luna taka piękna jak wczoraj, a wieczorny zapach kwitnących śliw sączy się aż do serca słodyczą? Nie wiem jak, ale niestety można. Tymczasem odliczam dni do majówki! 5! I znajdziemy się w miejscu, do którego opisanym na portalu Filmweb w następujący sposób: "Nierzadko chodzi również o wagary z własnego życia i wrażenie spowalniającego czasu." Sic!
W tym samym czasie, kiedy ja tutaj siedzę i użalam się nad sobą, w Cieszynie pyszni się różem i bielą Cieszyński Szlak Magnolii.  Na Sienkiewicza pod oknami Gabrysi, w parku pokoju, na 3go maja, to tu, to tam. Zawsze o nim myślę w tym czasie kwitnienia, mimo że na Wawelu też kwitły tak pięknie. Właśnie wszystkie kwitną w słońcu. Kto żyw niechaj pokona czas i przestrzeń i hajda do Cieszyna! Albo do najbliższego magnoliowego drzewa w okolicy - i pokłonić się królewskiemu drzewu!

czwartek, 25 kwietnia 2013

Taky Chopcy Fajni

11. "Chłopcy" Jakub Ćwiek, Wyd. SQN

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Po pierwsze dlatego, że jest czytadłem. To znaczy, że przelatuję przez tą książkę jak struś pędziwiatr - a ona przeze mnie. Nie zatrzymując się. Kłamcy Ćwieka też szybko się czytali - a jednak jakoś w Kłamcach była inna świeżość pomysłu i to coś, co zostało na dłużej. Trzeba przyznać, że winą tego jest też druk to znaczy litery dla słabo i niedowidzących. To nie źle, często marudzę, że w książce druk jest za mały albo za ścisły. Tu z pewnością nie jest. Aż za bardzo. 

Najpierw miałam wrażenie jakiejś wtórności pomysłu chłopców. Oczywiście zawinił tu Neil Gaiman i jego Amerykańscy Bogowie. Tak więc skrzyżowanie motywów - bogowie (w tym wypadku postacie z bajek) szlajają nam się po supermarketach. Po drugie - lunapark, po trzecie - "skrót". Motywy bardzo zbieżne. Może też stąd to uczucie wtórności... może. W sumie Kłamcy byli dokładnie o tym samym, a jednak wydają mi się jedyni w swoim rodzaju... może po prostu panowie obaj wzięli sobie na warsztat tą tematykę, a Ćwiek ma tego pecha, że Gaiman był pierwszy w moich rękach. Ups. Albo ten temat po prostu jest teraz na topie, przekuwanie starych motywów mitologicznych i baśniowych na nowe opowieści (Grimms, Once upon a time, Neil G., Jakub Ć...)... albo w moim topie, też może tak być.

Nie mogę jednak odmówić autorowi dobrych pomysłów - kilka scen wzbudziło naprawdę mój uśmieszek, zwłaszcza niemiecka pielgrzymka zombich, pioseneczki księdzunia (hehehe!) i bardzo dobry moment zabłądzenia sami-wiecie-gdzie. Muszę też się przyznać, że jestem pod urokiem Dzwoneczka, główna postać bardzo udana. Trzeba to powiedzieć - Ćwiek dobrze buduje postacie. Motocyklowy gang "niemalże dorosłych" składa się z naprawdę barwnych postaci i ciekawego niegrzecznego klimatu. No dobra, wchodzę w to. Fajne to czytadło. Chociaż na następną część nie czekam z utęsknieniem. 

Na koniec jedno błaganie do niebios... i wołanie o pomstę. NIEBIOSA! ZMIEŃCIE GRAFIKA! Bo jak widzę te rysunki to - określę to dosadnie, aby oddać ogrom uczucia - żal dupę ściska... Są koszmarne, ołówkiem na lekcji żłobione. Pliiiiiz. 

I jeszcze jedna uwaga na koniec, ale nie do fabuły - do posłowia. Dobre historie opowiadają się same. To, że autor zainspirował się bajką o Piotrusiu P. - drogi autorze, naprawdę?? Demyt, nigdy bym na to nie wpadła. Po co to pisać? Megalomańskie. I jeszcze opis na okładce (tutaj nie obwiniam już autora). Bardzo lubię tą obecną modę, na: jedyne, największe, najbardziej, najlepszy, najpopularniejszy... cóż. Popularny to już za mało. Trzeba być naj. 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Nigdziebądź

Po raz kolejny w życiu odkrywam brak swojego miejsca społecznego. Niepasunek do żadnej grupy, złudne i chwilowe poczucie różnych wspólnot. Pewnie idealizuję wspomnienia, ale Gwamem'en to było doświadczenie jedyne w swoim rodzaju i to se ne vrati. Nigdziebądź. Ale też - nic na siłę. Przecież nigdzie nie trzeba być "na zawsze". Nie trzeba być wbrew sobie. Może to piętno czasów... albowiem światem rządzi wieczna zmiana. To oczywiste, że nie tylko zdanie jednostki kształtuje kierunek grupy. A jednak "kiedy nie pragniesz, kiedy musisz - lepiej być nikim", stara maksyma mistrza Kofty po wielokroć w życiu stosowana, znów się we mnie odzywa. Pustka i współodczuwanie - temu patronuje moja Zielona Tara. Jestem chyba właśnie z tych dwóch sił zbudowana. Kotłują się we mnie i coraz to jedna z nich staje się w przewadze. Trzeba tylko słuchać bicia serca i pozwolić rzeczom płynąć. "Bez żalu ścinać kwiat". Bez żalu do nikogo i niczego. Głęboki oddech i pełne zanurzenie. Again and again. Lekcja będzie Ci powtarzana, dopóki się nie nauczysz.