Dziś już czuć zimę w powietrzu, żegnam jesień, którą mimo jej pasm smutku, tak naprawdę - uwielbiam. Zgasłe szarości, na których tle jeszcze wyraźniej widać odcienie złota i krople czerwieni.
Odchodziła tym razem statecznie i powoli, zanim zniknęła obejrzała się jeszcze przez ramię, strzepnęła miękkim ruchem pajęczynę z płaszcza. I mrugnęła do mnie mignięciem migawki.Co tu znajdziesz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eksperymenty foto-graficzne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eksperymenty foto-graficzne. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 listopada 2014
środa, 1 października 2014
Jesienności smakowitości
XIX Gliwicki Kiermasz Żywności Ekologicznej i Tradycyjnej – natura, zdrowie, kultura
bycze serce i pietrucha, jakiś specyfik do ząbków z daleka
Koło Gospodyń wiejskich Gierałtowice, portugalskie dary morza
rolnik z warzywkami i pan od kozich serów
pyszoty w słoikach
i na koniec sprawczyni całego smakowitego zamieszania - Ola, PKE!
Czasem warto "przypadkiem" nosić ze sobą aparat, hehe.
I taaak teraz znów mam co jeść! <3
wtorek, 8 lipca 2014
Płynne popołudnie
Idę przez zieleń i powtarzam im, że nie wierzę. Nie wierzę, że jesteśmy 20 minut od Katowic. Nie widzę nic, prócz zieleni i błękitu. Wody, nieba. Upalny dzień, czuję pełnię lata, takich wakacji jak kiedy byłam mała i wszystko stało w sennym upale. Omdlałe rośliny wydychają zapach, dyszą jak pies z otwartą paszczą. Ja, boidupa wodna - wskakuję do wody i pływam, woda niczym nie zmącona. Ciepłe i zimne prądy na zmianę rozluźniają i spinają mięśnie. Ścigam się z psem po zabawkę, nie chcę wyjść z wody. Nawet pies się męczy i ostatni rzut muszę zaaportować sobie sama! Jako dziecko siedziałam w wodzie do ostatniego momentu, do pomarszczonych palców i szczękania zębami. Trzciny na wodzie, spokój i zieleń. Cudne, cudne popołudnie.
wtorek, 24 grudnia 2013
piątek, 10 maja 2013
wtorek, 3 lipca 2012
Kraków od podwórka
Urok Krakowa, którego nie widać, jeżeli się nie uda zajrzeć gdzieś w bramę zamkniętą na trzy spusty...
... w którym tynk może spaść nam na głowę, gdzie nie ma ani jednego prostego kafelka, gdzie piękne drewniane balkony kiedyś niestety się rozpadną, gdzie kręte schody prowadzą do wieży księżniczki i gdzie śliwka odradza się po śmierci nowym drzewem...
... i najfajniejszy dzwonek świata - proszę kręcić!
Gdzie jesteś niegdysiejszy Krakowie? Na małych podwórkach... w bramach...
dziś już mało jest miast, które nie zamykają swoich podwórek i pozwalają do nich zajrzeć...
piątek, 27 stycznia 2012
środa, 28 września 2011
Wąż wodna po wielokroć
Obecna fascynacja Klimtem we wszelkiego rodzaju duperelarniach, sklepach za x złotych oraz dekupażarniach wcale mi go nie obrzydza... trudno zrobić naprawdę dobrą kopię motywu tego artysty. Może czasem wzdrygają zbyt rozciągnięte paszcze kobiece.
Dobrze, niech się ludzie interesują tym, co piękne! (Byle nie pseudopiękne lub pięknopodobne).
Poniżej okołoklimtorozmyślanie na temat symetryczno - tkaninowy... chętnie bym taki obrus rozciągnęła na starym drewnianym stole...
Moja ulubiona Wąż Wodna w zwielokrotnieniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











