Co tu znajdziesz

poniedziałek, 25 maja 2015

Hejt STOP!

Czy też macie wrażenie, że zalewa nas negatywność? Ja często je mam. Pogarda, niechęć, niecierpliwość, brak szacunku i podstawowej empatii wylewa się z postów i komentarzy, spływa z ekranów, huczy z telefonów słuchaczy do radia. Krytykowanie i wyzłośliwianie się jest fajne, pokazuje jacy jesteśmy intelygentni i lepsi. Kilka dni temu od Pani Rektor przez duże R, której miałam okazję posłuchać (podaję nazwisko, żebyście mogli unikać: A. Vogelgesang), dowiedziałam się, jak beznadziejnym pokoleniem jestem i że idą tylko gorsze, że nie mamy nic w głowie, nie znamy życia, gramy tylko w gry komputerowe i korzystamy z gugla, że świat schodzi na psy, a obecne procesy w świecie i młode pokolenia wzbudzają w tej Pani wyłącznie "przerażenie!" (akcentowane sensacyjnym tonem). Mnie przeraziło to, że ta Pani pracuje własnie z młodzieżą, z tymi pokoleniami. Codzinna dawka horroru, brrrr. Dodam jeszcze, że po tejże apokaliptycznej wizji wyszedł pracodawca, który przedstawił dokładnie tą samą treść - w pozytywny sposób, mówił o możliwościach i potencjale, pokazywał co może być motywacją dla ludzi w danym wieku, objaśniał mechanizmy i przyczyny zachowań. Po jej wypowiedzi byłam oburzona i zdenerwowana, po jego wypowiedzi poczułam, że identyfikuję się z grupą, o której mówi. O wszystkim można powiedzieć na dwa sposoby, dziękuję bardzo Panu R. Manikowskiemu, że widzi w swoich młodych pracownikach też możliwości, a nie tylko zagrożenia. 


Czasem jakaś akcja wydaje się super pozytywna, jak "Żądamy wieży muminków w Sochaczewie". Fajna akcja adaptacji zaniedbanego miejsca, podoba mi się. Za to moja siostra zwróciła mi uwagę na coś, co nie gra w tym komunikacie: fajna akcja z tą wieżą muminków, ale jak widzę słowo "żądamy" to od razu mi się odechciewa. naprawdę nie można inaczej...? społeczeństwo nasze strasznie przepełnione jest negatywną energią. No i ma rację. Żądamy. Czemu nie: zróbmy, tworzymy, popieramy, chcemy - pozytywny komunikat? Czemu tak łatwo nam dodać negatywny komentarz, skrytykować, ale z pozytywnym mamy już duże trudności? Ja bardzo żałuję, że mało kto nas uczy mówić: super Ci poszło, dobrze to robisz, lubię Cię, jesteś dla mnie ważny itp. Bo jak jest dobrze, to po co o tym mówić, ale jak jest źle, to przecież nie będę milczeć! Bardzo brakuje mi w życiu pozytywnych komunikatów. Może dlatego też tak dobrze było mi na Islandii, Polska nie jest łatwa pod tym względem. Trochę myślę o nas jak o społeczeństwie krzykaczy, gdzie przy dowolnej akcji trzeba się opowiedzieć zaraz "za" albo "przeciw" i zacząć zwalczać tę drugą stronę.

Mowa nienawiści to temat na zmrużenie oczka, uciekanie w żart, obracanie kota ogonem. Czuję też, że jest to temat hm.. marginalny. Zwraca uwagę, ale wydaje się, że to drobiazg, ot, takie nic. Kiedy ktoś chce wiedzieć, o co w tym chodzi i tłumaczę - reakcje są różne. Po pierwsze lubimy podkreślać wolność słowa, po drugie granica krzywdy jest oczywiście bardzo subiektywna - czasem trudno określić opinie, które są dla innych krzywdzące. Ale też są sprawy oczywiste - pisanie rasistowskich napisów na murach jest oczywiste. Ale krzywdzenie w mowie? Przecież to tylko żart (czy wygłaszany codziennie nadal brzmi śmiesznie? czy mówiący o rodzinie Twojego przyjaciela nadal jest śmieszny?), mam poważniejsze problemy, przecież to nic wielkiego, mogę myśleć co chcę (myśleć!). Swoboda wypowiedzi kończy się tam, gdzie zaczyna się czyjaś krzywda, jak to powiedział podczas debaty Tomek: wolność mojej ręki kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja twarz. 

Śląsk jest ogromnym zbiorem tożsamości, zwraca moją uwagę dyskryminacja ze względu na pochodzenie (wiejskie, zagłębiowskie, śląskie, polskie, inne). Łypnijcie na tekst o śląskim nacjonalizmie, w moim odczuciu trafia w sedno, to jest to, o co mi własnie chodzi, ale idzie też za tym poważne pytanie: kto czuje się skrzywdzony?, które pozwoli nie kruszyć kopii o wymyślone problemy. Akceptując żarty i wyrażane głośno poglądy powoli godzimy się na coraz więcej, coraz bardziej się przyzwyczajamy i znieczulamy na mowę, która krzywdzi. Język jakiego używamy jest bardzo ważny i z różnych stron płyną do mnie sygnały, że coraz więcej ludzi zwraca na to uwagę. Teraz przy okazji wyborów, to jużby można z tego doktorat napisać i jest we mnie jakaś niezgoda na to, co się dzieje w przestrzeni publicznej, stąd  też te wszystkie "stop", "bez" itp. 

Co robić? Pozytywność pozytywnością, ale trzeba czasem powiedzieć: nie. Wesprzeć i reagować, zgłaszać napisy i skrajne zachowania (co wymaga trochę odwagi), tłumaczyć nieagresywnie, edukować, nie uczestniczyć w tej spirali nienawiści, szyderstwa i hejtu. Wiem już, że w całej Polsce są ludzie, którzy chcą coś zmienić, działać, nie zgadzają się na mowę nienawiści. Poznałam ich ostatnio na szkoleniu i wróciłam z głową pełną myśli. Polecę Wam kampanię HEJT STOP (polecam!), która stara się walczyć z hejtem w przestrzeni realnej i internetowej, kampanię, która mnie urzekła swoim pozytywnym hasłem Przytul hejtera (klip taki sobie, ale hasło rewelacyjne!) i koalicję Bez Nienawiści. Ale jest też dużo lokalnych działań, cieszę się z każdego, takich jak np HejTY ja czuję!, Nienawiść. Jestem przeciw czy Mowa nienawiści. To boli!" (jest tego naprawdę dużo, coraz więcej!)

Dziękuję organizatorom Humanity in Action i Stowarzyszeniu Młodych Dziennikarzy Polis i każdemu uczestnikowi z osobna, daliście mi mnóstwo inspiracji i energii! Fajnie, że jesteście w całej Polsce, tyle inicjatyw! Dzięki! Waryjoty i działacze z całej Polski, cieszę się bardzo, że trafiłam do tego grona. Na początku może czułam się ciut hm... mało aktywna życiowo, przy tym wszystkim, co oni robią, ale właściwie od razu - wybuchła mięta, gadanie o wszystkim, dyskusje i debaty, pędzenie w nocy do hostelu, fajki brejk i to uczucie, że jest się we właściwym miejscu i wśród "swoich"... bezcenne. No i jeszcze pobudka z widokiem na warszawską starówkę i zajęcia w Polin... nie mogło być lepiej! Ale będzie jeszcze lepiej, gorąco w to wierzę! 

Brak komentarzy: