Co tu znajdziesz

czwartek, 2 kwietnia 2015

Wycina - NIE!

Mielę się z trudnym dla mnie tematem, chciałabym go tu dobrze opisać, zbieram się i przemyśliwuję. To będzie długi i smutny post, czytelniku, idź sobie zrobić kawkę zanim zasiądziesz. Albo może meliskę... 
Z każdej strony nowe informacje, z Krakowa, Mokotowa, miast Śląska. Niestety klimat wokół ochrony przyrody w Polsce jest taki, że jak człowiek chce czegoś bronić albo o coś dopytać, to od razu przylepiają mu etykietkę ekooszołoma. A ja bym chciała, żeby zasady były czyste, żeby była komunikacja urzędów z obywatelami. Tymczasem mam wrażenia… odmienne. Ale po kolei. Żeby nie było oszołomsko, postaram się uporządkować fakty. Poniżej kilka tylko artykułów dot. odzieleniania miast:
Katowice: http://wiadomosci.wp.pl/kat,140688,title,Protesty-nie-pomogly-Trwa-wielka-wycinka-drzew-w-Parku-Slaskim,wid,17390005,wiadomosc.html?ticaid=1149dd&_ticrsn=3
http://wiadomosci.onet.pl/slask/chorzow-naukowcy-protestuja-przeciwko-wycince-drzew-to-skandaliczna-decyzja/c9g486
B. Biała: http://www.bielsko.biala.pl/aktualnosci/29178/rzez-drzew-w-potoku-starobielskim
Rybnik: http://www.nowiny.pl/107249-ludzie-na-balkonach-kleli-i-plakali.html
Gliwice: https://www.facebook.com/Ratujmylipy
(wycinki pierwszej nie rozumiem za nic, druga spowodowana jest tym, że "zasłaniało światło"):

W miastach – również moim – są wycinane i/oraz nadmiernie przycinane drzewa. Nie są to pojedyncze sztuki, jest to naprawdę akcja na dużą skalę. Idźcie na spacer i policzcie ile wycięli obok Was niedawno. Wycina ZDM, wycinają wspólnoty, spółdzielnie, osoby prywatne. Niepokoi mnie skala tego zjawiska. Nie samym betonem człowiek żyje. Niepokoi mnie jak zwykle: głupota i zachłanność na kasę, niechcica i bylejakość. No i „niedasie”. 
Niepokoje i myśli w 10 obszernych punktach. Macie tą kawę?

1) O co ten szum, przecież to tylko drzewa? Oczywista oczywistość drzewa = tlen. Moje śląskie miasto przekracza normy zanieczyszczeń powietrza o 180 %. Mniej drzew = wniosek jest prosty. Tlen jest produkowany w procesie fotosyntezy, za którą odpowiada chlorofil, czyli podpowiem: to zielone. Kikuty przycięte do pnia niestety odpadają. Drzewa… po co nam drzewa. Nasadzi się nowe. Gdzieś, kiedyś, ktoś. Samosię. Nowe, małe, będą rosnąć latami, zanim zastąpią stare, duże w produkcji tlenu. O ile ktoś zadba o to, żeby rosły, a nie wetknie w glebę i tyle. Przecież mamy tyle drzew! Ile tyle? Przejedźcie się na zachód, na wschód. Zobaczcie Skandynawię i jej zieleń, Słowację albo Kijów. Można mieć przestrzeń zieloną w miastach. 
2) Jest okres lęgowy ptaków. W tymże okresie nie można wycinać drzew – niestety tylko tych, na których jest gniazdo lub budka ptaków. Czyli: wszystkie okoliczne można. Dzień przed okresem lęgowym też można, przecież żadnemu ptakowi nie przyjdzie do głowy założyć gniazdo dzień wcześniej, ptak swą mądrość ma. Znam przypadek, w którym przed wizytą z miasta, ludzie zrzucili gniazdo "tym pieprzonym ptakom", żeby zgodzono się na wycinkę. Korona stworzenia. Następnym etapem ewolucji jest człowiek z betonowym mózgiem.
3) Wycinane są drzewa niepotrzebnie. Wynika to z kilku rzeczy. Bo tak jest prosto to po pierwsze. Bo łatwiej wyciąć niż wymyślić jak zaadaptować przestrzeń niestandardowo. Bo idzie za tym kasa. Ostatnio wyborcza opisywała, że spółdzielniom, na których terenie wycięto drzewo proponowane są a) nowe nasadzenia b) kasa. Zgadnijcie co wybiera spółdzielnia. Patrz pkt 10.
4) Drzewa są przycinane do pnia, do kikutów. Przepisy określają, ile procent korony drzewa można przyciąć, bez szkody dla niego, żeby się odrodziło. Ostatnio przeczytałam, że „nie uważało się na botanice, przecież to drzewo odrośnie jeszcze mocniejsze”. Prezentuję przycinki, które nie mają szans odrosnąć - lub nie miały. To to uschnięte. "Zabieg kosmetyczny, ju noł. (Ostatnie foto Armand M. Buchta.)


5) Naprawdę rozumiem, że wycinane są drzewa chore, słabe, stanowiące zagrożenie. Żal mi było drzew pod moim oknem, ale naprawdę wiem, że były spróchniałe. (Dlaczego nikt nie nasadza nowych?) ALE np. sprawa przerzedzania drzew. Jeżeli z 5ciu wycina się 3, bo jest za gęsto, to znaczy że… ktoś je za gęsto nasadził! Ktoś chciał mieć choineczkę pod oknem tuż tuż, a teraz nie ma światła w domciu. W moim mieście jest pień magnolii, który ma dwie gałęzie na ok metr długie. Bo ktoś posadził małe drzewko tuż przy ścianie budynku. Gdzie wtedy był mózg nasadzacza?
6) Nadmierna kosmetyka i problemy pierwszego świata. Zasłania światło. Ostatnio ktoś mówił mi, że wycięli mu drzewo, bo liście spadały i dozorczyni wciąż musiała zamiatać (wtf?). Na moim podwórku są piękne kasztanowce. Cudnie przycięte, bo… jest tam parking. Ani grama zieleni, ani skrawka trawy. No i gdzie problem? Kasztany ludziom spadają na karoserie. Ważniejsze przecież auto niż tlen, plac dla dzieciaków, cokolwiek. 
7) Młoda matka na placu zabaw: trzeba wyciąć te drzewa przy placu zabaw, bo dziecko może na nie wejść i spaść”. Naucz dziecko myśleć, to może będzie myśleć, naucz je szacunku dla przyrody i zwierząt - będzie je szanować. I pewnie, lepiej, żeby przewróciło się na betonie i rozwaliło sobie głowę o niego. Czy jak byliśmy dziećmi atakowały nas drzewa, i czy nasi rodzice chcieli je przez to wycinać? Ratunku. Wyburzmy też domy, bo ktoś może wypaść z okna. Albo budujmy domy bez okien.
8) W większości przypadków/wypadków problemem nie są drzewa lecz ludzie i ich brak myślenia. Jeżeli jedziesz z prędkością dostosowaną do wymogów/warunków/innych uczestników ruchu, żadne lewackie drzewko nie wskoczy Ci przed maskę. Jeżeli łamiesz te zasady, równie wielkie jest prawdopodobieństwo, że zaparkujesz w samochodzie z naprzeciwka, jak w drzewie w skrajni.
9) Wreszcie nie rozumiem stosowania naszego prawa. Za wycięcie drzewa: opłata i nasadzenie nowego w stosunku 1:1. Nowe drzewa w centrum NIE SĄ nasadzane. Jeśli firma nawet to zrobi – nie ma obowiązku pilnowania go, małe kikutki usychają. Albo są sadzone niedbale, uszkadza się system korzeniowy. Albo za płytko, albo w głupim miejscu. Ale jak to możliwe, że w Parku Śląskim wytną 2000 drzew, a nasadzić mają 120? Jak możliwe, że pod DTŚ wycięto tysiące, a nasadzenia mają wynosić 320? Jak? Odpowiedź brzmi: "jeżeli wydający decyzję na wycinkę nie nałożył takiego obowiązku w decyzji, to wycinający nie ma obowiązku posadzenia tylu drzew ile wyrżnie. Nie ma takiego obowiązku prawnego". Patrz pkt 10. Nie mamy obowiązku mieć zieleni w mieście. Obowiązku oddychania też nie ma. Obowiązek głosowania - jest. Obywatelski.
10) I wreszcie. Kasa, kasa, kasa. Wycięto drzewa pod inwestycję np. biedronki. Ale… ona jednak nie  powstanie. Czy budowy to samowolka, gdzie decyzje zapadają z dnia na dzień? Kasa za wycięte wpływa do budżetu, wiec czemu nie wydać na to zgody. No i jeszcze kasa z drewna. Kasa, kasa, kasa. 

Wiem też, że swój pogląd uważa się za oczywisty, staram się tego unikać, naprawdę. A jednak czasem po prostu nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można myśleć tylko o swoim zadku. Jak można nie myśleć o tym, że zieleń znika i nie dbać o nią. Tak samo, jak nie umiem zrozumieć braku reakcji, kiedy dziecko szarpie psa na smyczy. I pierwsza moja reakcja jest wzburzona, druga to raczej gorzki posmak po rozgryzionym ziarnku goryczy. Nie wyobrażam sobie miejskiego ekosystemu bez zieleni, bez drzew, bez miejsca na oddech. Jakiego świata chcecie dla siebie i swoich dzieci? 
Na koniec nie rozumiem, jakim cudem władza lokalna, która jest wyłaniana na drodze głosowania przez społeczeństwo lokalne, nagle ignoruje głos obywateli. Obywatele nie są stroną. Obywateli się nie informuje. Obywateli głosu nawet słyszalnego, nie bierze się pod uwagę. Dialog to atawizm, wyszukiwanie problemów to sabotaż. Konsultacje społeczne to lewacki wymysł. Nie rozumiem tego w ogóle i ani trochę. I nie ma na to mojej zgody. No i... co robić? Jak robić? Z kim robić? Chciałabym, żeby czasy „władza wie lepiej” były już za nami. Wiem też, że zmiany w miastach są nieuniknione, ale to jest nasze miasto, nasze podwórko, nasze zmiany. Mam ochotę potrząsnąć tym i owym, żeby zechciał zadbać o swoje miejsce do życia. Zróbcie/zróbmy coś małego dla tego swojego miejsca, ono może być zielone, kolorowe, przyjazne, bezpieczne, czyste… takie jak chcecie. Ja bym chciała właśnie takie. 

Jak dobrnęliście do końca to gratulacje. Na koniec piękna wiosenna forsycja, której już dziś nie ma. Za to mamy piękny betonowy plac, trawnik z rolki i fontannę. Tadam. Old foto by W.

1 komentarz:

Drzewostan44 pisze...

Witam!

Wspaniale, że poruszyłaś temat wycinki drzew w naszym regionie.
Zapraszam na mojego bloga "Leśny Matecznik" - poruszam ten temat szeroko, szczególnie odnośnie Parku Chorzowskiego.
Pozdrawiam serdecznie!

drzewostan44