Co tu znajdziesz

czwartek, 12 marca 2015

Plastik fantastik czyli wezwanie do pomyślunku konsumenckiego

Zaczęłam kiedyś pisać post o tym właśnie, że: myślę o plastiku. Zrobiła się z tego taka epistoła, że w życiu byście tego nie przeczytali. No i w dodatku ileż można myśleć o plastiku? Problemy pierwszego świata. Ostatnio znów do mnie temat wrócił, jak odruchowo zwinęłam jednorazowy woreczek i włożyłam do kieszeni. Zbierasz śmieci? - zapytały ze zdziwieniem moje koleżanki. Podobno, żeby wypracować w sobie nawyk, odruch, musimy coś powtarzać codziennie przez dwa tygodnie. Tylko!!!

Porady z poradników "jak nie marnować" itp. są o zadek rozbić. Potrzebuję realnych rozwiązań na nadmiar plastiku, bo ewidentnie zużywam(y) go w nadmiarze. Wszystko jest pakowane w plastik fantastik, woda, kasza, sery i serki, nawet już coraz częściej warzywa, nawet już mąka i ryż nie w papierze. Co robić? Niewiele mogę, ale staram się po prostu mieć to na codziennej uwadze. Udaje mi się na przykład: wykorzystywać jednorazówki/foliówki przynajmniej dwukrotnie. Nosić zawsze w torebce torbę - i foliówkę też, jak trzeba zapakować cokolwiek. One naprawdę są wielorazowego użytku, nasza europejska faza na sterylność każe nam wyrzucić raz użyte i kupić łatwodostępne nowe. Staram się. Sięgam po to, co nie w plastiku, próbuję wybrać inne.W sklepie po protu sięgam do torby po foliówę, wyjmuję i pakuję buły, banany, cośtam, nothing special. Nawet jeśli pani w piekarni patrzy na mnie dziwnie, kiedy proszę o pakowanie chleba w mój woreczek, a pani w warzywniaku robi wszystko, żeby być szybsza i jednak mi w ten swój foliówek spakować. Jak mam słabszy dzień i refleks - przegrywam do cna z: już pani spakowałam! 

Ostatnio Handimania i Manuela, która dzierga z wszystkiego i wszystko podkusiła mnie wreszcie do podziergania z foliówek! Fajny materiał no i wykorzystanie, ale bardzo cienki i pracochłonny. To coś, co wygląda jak wielki dywan jest tylko małą serwetką pod doniczkę, heh. Ale jest i ma wiosenne kolorki (takie akurat były, wszystko krzyczy o wiośnie!).

Na końcu rozmyślań o plastiku powinnam o coś chyba zaapelować... Może tylko - zwróćcie uwagę, na to jak dużo tego zużywamy. Nie złoszczę się na płatne reklamówki, może dzięki temu nie dojdziemy do zakazów.Wydaje mi się, że możemy produkować tego mniej. Pomyślcie, czy np. ryż musi być w oddzielnych torebkach? Czy możecie czegoś użyć drugi raz? Np. pudełko po lodach, woreczek z bułki, który nie jest brudny, można włożyć do torby i użyć na zakupach; z plastiku  po czekoladkach wychodzą kostki lodu w fajnym kształcie. Podoba mi się idea przychodzenia do sklepów ze swoimi pojemnikami, zwrotnych butelek, drugiego życia rzeczy. Cały czas myślę o tym, ze gdyby wzorem państw skandynawskich dawano za plastikową butelkę dwa grosze w skupie, to nie mielibyśmy tyle plastiku na ulicach. Wiecie, że  w dzielnicach biedy hindusi robią z tego plastiku... wszystko? Bo tego materiał na każdym kroku jest pod dostatkiem, leży na ulicach. Wyplatają dywany, torby, meble, nawet ubrania. Tymczasem nasze codzienne woreczki leżą na wysypiskach i nie chcą się rozkładać albo włóczą się po świecie, zjadają je żółwie i inne żyjątka wodne - i umierają, plączą się w nie ptaki. Słynne biodegradowalne opakowania też nie  są lepsze - owszem, rozpadają się, ale nie z korzyścią dla gleby i wody, one też nie są nieinwazyjne dla środowiska. 


Często spotykam w mojej okolicy zgiętą w pół staruszkę w szarym prochowcu i zawsze z wielką siatą, dziarski krok i czujne oczy. Idzie ulicą i zbiera papiery, plastiki. Nie mam pojęcia czemu, po prostu to zbiera, w piecu pali, czy po prostu ma hysia na zbieranie, a może na... sprzątanie? Codziennie zbiera taką wielką torbę, pewnie tylko z kilku ulic. Nie mam odwagi jej zaczepić, czasem tylko idę chwilę za nią, kto zna ścieżki staruszek. 

To jest Ravi, dziesięcioletni hindus, który trudni się zbieraniem plasikowych toreb, których w Indiach jest wszędzie ogrom. 

Pomyśl, zanim rzucisz, pomyśl, zanim wyrzucisz. Tylko tyle.


O powstawaniu gatunków (O. Tokarczuk, Bieguni)

Jesteśmy świadkami pojawienia się na Ziemi nowych istot, które już podbiły wszystkie kontynenty i większość nisz ekologicznych. Są stadne i wiatropylne, przemieszczają się bez trudu na wielkie odległości.Teraz je widzę z okien autobusu, te powietrzne ukwiały, całe stada, koczujące na pustyni. Pojedyncze osobniki kurczowo trzymają się drobnych pustynnych roślinek i trzepoczą hałaśliwie- może to ich rodzaj komunikacji.

Specjaliści mówią, że torebki plastikowe to nowy rozdział istnienia, że wywracają na nice odwieczne nawyki natury, bo składają się tylko ze swej powierzchni, w środku są puste i ta historyczna rezygnacja z wszelkiej zawartości daje im niespodziewanie wielkie ewolucyjne korzyści. Są mobilne i lekkie; chwytne uszy pozwalają im zaczepiać się o przedmioty lub organy innych istot i w ten sposób poszerzać swój habitat. Zaczęły od miejskich przedmieść i wysypisk śmieci, i zajęło im kilka wietrznych sezonów, by dotrzeć na prowincję i na odległe pustkowia. Wzięły w posiadanie ogromne połacie Ziemi- od wielkich skrzyżowań autostrad do krętych plaż, od opustoszałych placów przed supermarketami aż do kościstych zboczy Himalajów. Na pierwszy rzut oka wydają się delikatne i słabe, ale to złudzenie- są długowieczne, prawie niezniszczalne; ich ulotne ciała rozłożą się za jakieś trzysta lat.

Nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak agresywną formą bytu. Niektórzy w metafizycznym uniesieniu uważają, że jej naturą jest zagarnianie świata, podbój kontynentów; że jest czystą formą, która poszukuje swojej treści, lecz natychmiast nudzi się nią i na powrót rzuca się na wiatr. Że jest wędrującym okiem, przynależnym do jakiegoś nierealnego "tam", tajemniczym obserwatorem uczestniczącym w tym panoptikum. Inni, ci mocniej stojący na ziemi, twierdzą, że ewolucja promuje dziś formy ulotne, które zasiedlają świat chwilowo, lecz za to zyskują wszechobecność.

1 komentarz:

Piotr Nabielec pisze...

https://www.youtube.com/watch?v=ioPH_W6KNcM :)