Co tu znajdziesz

piątek, 2 stycznia 2015

Pogaduchy na przełomie

Dziwi mnie co roku dziwny sylwestrowy szał i przymus szampańskiej zabawy. Dziwią mnie ceny w schroniskach i to poczucie, że idzie nowe. Znam stare stradycje odradzania świata i tak, wierzę, że jest nam potrzebna cykliczność, odnowa, zmycie szarości w twarzy świata, pokonanie śmierciuchy odwiecznym cyklem życia. Ale niechęć do przymusów sprawia, że ląduję na przełom starego i nowego roku w dziwnych miejscach. Ostatnio też nieoczekiwanych, bo coś się zdarzyło. W zeszłym roku spontanicznie zostałam w chatce znajomków w Lachowicach i bawiliśmy się doskonale. 

W tym roku przyszło spontaniczne miłe zaproszenie, więc - bo czemu nie! Bo jest okazja, żeby się spotkać, nie widzieliśmy się wiele lat, a mimo to wciąż mówimy o spotkaniu. I to był wspaniały przełom roku! Całe stado przegadanych godzin, dzień sennie z nami wstawał, gdzieś sobie szedł i szarzał, w najlepszym miejscu domu - przy kuchennym stole rozmowy o wszystkim, które się nie nudzą, hektolitry herbaty parzonej tak, jak trzeba, pyszne jedzenie i najlepszy domowy chleb Zuzi. Rozmowy przerywane herbatą, herbaty przerywane kawą i wiśniówką, wąchanie przypraw, smakowanie smaków. Niekończące się wspólne tematy, odmienne zdania, doświadczenia, anegdoty sypane z rękawów, oglądanie do świtu niszowych filmów, piękna zima za oknem, aż do minus 19!, w środku ciepło i przyjaźnie. Między ludźmi przyjaźnie, a to najważniejsze. Czas minął nie wiadomo kiedy, bardzo dobry czas.

I na koniec tylko powiem - to był naprawdę DOBRY rok! I po takim początku następny nie może być inny! Dobrego roku!

P.s. Miś nie przeżył operacji





Brak komentarzy: