Co tu znajdziesz

poniedziałek, 24 listopada 2014

U Pani Kwiatkowskiej

W zeszłym roku wygrałam u niej śliczny mały stroik. Odpowiedziałam wtedy na pytanie i do dziś pamiętam, że wdówka to inaczej scabiosa. Taka roślinka, która ładnie kwitnie, ale jeszcze ładniej się zasusza, taka ładna, że nawet Wam pokażę. Tak było w zeszłym roku, a w tym roku Fifka, pies Pani Kwiatkowskiej w tajnym losowaniu wyciągnął karteczkę z moim hm... imieniem. 


I dzięki Fifce (dzięki psino!) trafiłam na warsztaty do Pani Kwiatkowskiej, cudnego miejsca w Gliwicach, które znam już od dawna, ale jakoś do tej pory mi się nie złożyło wziąć w niczym udziału. Świetne miejsce z duszą! I jednocześnie bukiety, gadżety, więc jak będziecie kiedyś w Gliwicach, koniecznie do niej zajrzyjcie! Trafiło idealnie w mój ulubiony temat, czyli wianki! Znów wszystko tak, jak ma być. Po prostu właśnie tak! (foti: Pani Kwiatkowska)


No i w sobotę wiłyśmy sobie w miłej atmosferze i towarzystwie, w choinkowym, iglastym zapachu i (ja) z paszczą pełną brownie. Znów się czegoś nauczyłam, znów fajni ludzie się pojawili. No i pierwszy raz od dawna robiłam wianek... dla siebie. Nie dla kogoś na prośbę, prezent, czy inną okazję. Mogłam sobie zrobić taki, jaki lubię - nie świecący, leśny i naturalny, trochę rosochaty ale nie za bardzo. Dla niektórych może trochę smutny, ale ja takie lubię, stonowane. Kora brzozy, orzechy, głóg, szyszki. Wszystko co można przynieść ze spaceru do lasu. Dziękuję dziewczynom za fajny czas i Pani Kwiatkowskiej za miłą naukę! 
Dzięki Fifko! 


p.s. odkrycie tego weekendu: wiecie że: Czary z drewna są też z Gliwic??? Ja nie wiedziałam. Jaram się (jak to powiedziała moja kumpela wczoraj) jak Hogwart w 7 części! Ha! 

Brak komentarzy: