Co tu znajdziesz

piątek, 30 maja 2014

R 101

Zupełnie inna Islandia niż ta, o której się marzy. Pejzaże może i nadal piękne, ale wszystkie ploty zasłyszane o Reykjaviku mają tu swój obraz. Pytanie, czy opinie te są zbudowane na kultowym filmie, czy jednak jest on tylko obrazem jednej z twarzy tego miasta...? Kraina niedorosłych dzieci. Miasto tętniące szalonymi imprezami i płynące alkoholem. Trzydziestolatki mieszkające z matkami. Kupowanie papierosów za butelki z coca-coli. Poczucie życia na "Zadupiu Syberii". Duże dzieci, które robią NIC. Dzieci dobrobytu. Przedkryzysowe. Którym się nie chce do pracy. Pewnie wszędzie takie są. Ale biorąc pod uwagę liczbę ludności tego miasta... Zapadło mi w pamięć zdanie, z której opowieści wysłuchiwanej o Islandii - o samotnych Polkach z dziećmi, które zostają na Islandii po jednej szalonej nocy. Bo potem ojciec dziecka nie zgadza się na jego wyjazd z wyspy. 
Ale Reykjavik 101 widziałaś? No to wreszcie widziałam. Smutna historia islandzkiej seksualności. Naprawdę ktoś to opisał jako: komedia!? Nie wierzę. A czy jest to "Almodovar po islandzku"... patrząc na zamotanie relacji to może i coś jest w takim porównaniu. A na pewno potęguje takie wrażenie świetna Victoria Abril.

Ale.
Oni serio wychodzą na ten mróz w ledwie podkoszulkach! Aaa! Pieprzeni vikingowie...

A z ładnych zdań do zapamiętania: 
"Moja twarz to tylko obwódka wokół okularów."

Brak komentarzy: