Co tu znajdziesz

piątek, 26 lipca 2013

Przez mamę

P: K, chyba sobie palec czymś przytrzasnęłaś, taki fioletowy
K: Nie, to jest mój znak specjalny. Moja mama jak była ze mną w ciąży to dokładała do pieca i podsunęła palcem węgielek i się oparzyła. I się urodziłam z tym znamieniem.
A: Podobno to tak jest, moja mama jak była w ciąży to przestraszyła się bardzo pająka (A. okropnie boi się pająków, ale tak naprawdę bardzo). Siedziała w domu przerażona i czekała aż Tato z pracy wróci i coś z nim zrobi. A koleżanki mama przecięła sobie brew jak była w ciąży i potem dziecko urodziło się z taką małą blizną w tym miejscu.

Czy to możliwe, żeby dziecko w łonie tak bardzo przejmowało odczucia matki?
Pod tym względem jest to niesamowite... Prawda to, czy tylko przekonanie o powiązaniu matki z dziecięciem?

Brak komentarzy: