Co tu znajdziesz

czwartek, 6 czerwca 2013

Małe a cieszy


Zbieraj momenty, nie rzeczy - napisałam ostatnio. I co teraz? Chcę napisać o zakupie. Rzeczy. Ech. Idea sięga mokrego bruku ;-) A jednak po prostu mam jedno proste spostrzeżenie. Nie chodzi o radość z zakupów. Nie chodzi o radość taką "babską z zakupu butów och ach" bo przez ponad pół życia miałam tylko glany i sandały (sandały jak już serio w glanach się nie dało wytrzymać). Ale: doceniam, lubię, cieszą mnie - rzeczy (tak! rzeczy!), które są piękne! To że mają w sobie coś, że komuś chciało się pomyśleć, a nie zrobić na odwal się. I włożył w to chwilę skupienia i teraz może cieszy się tym, że jego praca się komuś podoba. A teraz (westchnienie... bo nie lubię takich uogólnień... ale i tak pomyślicie "no tak kobieta... i buty...") zaprezentuję Wam po prostu - ładne buty. Tadam! 

Dodam, że leżą na miętkim, bo wg starej babcinej zasady nowe buty mają poleżeć na pierzynie, żeby się w nich dobrze chodziło, brońcie bogowie na stole twardym bo obetrą! 

Brak komentarzy: