Co tu znajdziesz

piątek, 15 lutego 2013

21.12.12 - czas start!

Skoro świat się nie skończył właśnie 21.12.12., z tej okazji również wezmę udział w projekcie 52 książki w ciągu roku, czyli spróbuję przeczytać 52 książki w ciągu pełnego roku.  Postanowiłam rozpocząć rok nie od ogólnego NR ale od słowiańskiego NR czyli od 21 grudnia. Zakłada to średnio czytanie jednej książki na tydzień - raczej nie ma na to szans, ale też bez ciśnienia, raczej chcę sprawdzić, ile książek ogólnie czytam. W końcu Zaczytana! Skala ocen od 1 czyli bardzo kiepsko do 5 czyli euforia czytania i wspaniała książka. No to czas zaczynać! 

1. Eliseo Alberto "Niech Bóg sprawi, żeby istniał Bóg"
ocena 3/5
"Wszystkie agencje prasowe chciały podać tę wiadomość: kubański emigrant zostanie pokazany w cywilizowanej klatce jako egzemplarz najdoskonalszego z boskich stworzeń - człowieka. Nikt wcześniej nie zdecydował się na taki eksperyment (...) w sprawie człowieka w klatce głos zabrały wszystkie środowiska, a feministki protestowały najgłośniej, uczyniwszy przypadek Jose sztandarem swojej walki: dlaczego to mężczyzna, a nie kobieta, miałby reprezentować gatunek ludzki?"
Muszę przyznać, że temat arcyciekawy i pomysł! Wykonanie ciut męczące.

2. Dorota Masłowska "Kochanie, zabiłem nasze koty" 2/5

"Niezwłocznie przysiadła obok zwłok Franka z jogi, tego, co jej się czasem tak dziwnie przyglądał, i oparłszy się o jego wściekle poorany kulami korpus, zaczęła rozwiązywać psychotest z wielką pasją, podczas gdy krew ob­mywała jej obdziobane szpilki."

Mimo że Pani M. bardzo zmieniła styl pisania nadal dla mnie zbyt pismakowaty i nasycony współczesnym językiem.

3. Joanna Bator "Ciemno, prawie noc" 5/5 albo nawet 6 

"Poruszałam się po śladach zostawionych przed laty, zdziwiona, że moje stopy ciągle do nich pasują. Dopiero w pociągu, do którego przesiadłam się we Wrocławiu, poczułam, że naprawdę jadę do miasta mojego dzieciństwa. Nie ma już pośpiesznych na tej trasie. Wałbrzych oddalił się jeszcze bardziej od przyspieszającego świata i światowego Wrocławia. Zajęłam miejsce przy oknie w starym osobowym piętrusie i co chwilę dotykałam klucza, wydawało mi się, że promienieje ciepłem przez skórę portfela. (...) wjechaliśmy do krainy gdzie noce są czarniejsze, a zima przychodzi już w listopadzie i nadal trwa, gdy wszędzie indziej kwitną krokusy i forsycje."

Do listy ukochanych. Mroczna książka, mroczne tajemnice, które noszą w sobie ludzie, a o których wolelibyśmy nic nie wiedzieć... mroczna strona Dolnego Śląska, który ogromnie mnie pociąga. Do tego przesycone pewnym relizmem magicznym z gatunku tych, które lubię najbardziej. I - uwielbiam kociary, i  - jeszcze bardziej - Panią Daisy z Zamku Książ oraz oranżerię, w której duch czasu ganiał nas między kraciastymi kanapami wśród wszechobecnego zapachu jaśminu... odór świętości? Zapach magii...  

1 komentarz:

Piotr T. pisze...

Podoba mi się ten pomysł. Jestem ciekaw dalszych opinii:-)